Każdy sobie kiedyś zadał pytanie, czym jest szczęście i co sprawia, że możemy się czuć szczęśliwi.
Już wiem choć rozgryzanie tego tematu zajmowało mi parę lat. Martwiło mnie, gdy przeżywałam swoje nastoletnie ekscesy i nie umiałam znaleźć źródła szczęścia. Bałam się, że "c'est la vie" a tamto uczucie bezsilności i strachu nie minie. Zdałam sobie jednak sprawę, że to się nazywało "dorastanie", gdy hormony buzowały i robiło się same głupoty. Moje dorastanie było bardzo burzliwe i nikomu takiego nie życzę, tymbardziej, że po drodze natknęłam się na niefajnych ludzi, którzy nie mają tolerancji na rozchwiane emocje i irracjonalne myślenie. Przez różne sytuacje życiowe i ich konsekwencje trudno było mi uwierzyć, że jest w tym chorym świecie jakaś nadzieja na szczęście. Dzięki nim jednak mogłam się wiele nauczyć o życiu i sobie a z czasem i ukształtowałam swój charakter oraz poglądy. Moja chora ambicja, którą mam od dziecka, sprawiła, że każdy błąd, albo niepowodzenie zaczęłam traktować jak czynnik kształtujący moją osobę. Błąd po błędzie, błąd po błędzie stawałam się tym kim jestem dziś - wspaniałą, piękną osobą kochającą życie i nierozumiejącą po co utrudniać sobie proste sprawy.
Ale czym jest szczęście? Uczuciem dobrze odegranej roli życiowej, której odrywanie daje nam radość. Ja przykładowo spełniam się przy czynnym udziale w życiu kulturalnym, dzięki czemu rozwijam się a jednocześnie czuję się potrzebna. Autorozwój łechta moje ambitne ego sprawiając, że wiem o swojej wyjątkowości.
Uświadomiłam sobie, że nie wiemy co stanie się po śmierci. Wiara pozwala nam na napełnienie życia sensem, ale ja jednak jestem bardzo w tym temacie ostrożna. Zamiast zastanawiać się, co czeka mnie po śmierci i jako kto narodzę się na drugim świecie przyjęłam, że mam jedną jedyną szanse przeżyć niepowtarzalną okazję (na preferencyjnych warunkach, dobieraną indywidualnie, gdzie nie pobieramy prowizji :P) zobaczyć, poczuć, posłuchać, dotknąć tego co żywe.
To niesamowite, że każda rzecz, która jest na Ziemi to cząstka nas. Jesteśmy zbudowani z tych samych pierwiastków, które nas otaczają. Wystarczy się rozejrzeć. Jesteśmy tak niesamowici, że przyczyniliśmy się do rozwoju cywilizacji i stworzyliśmy tyle skomplikowanych urządzeń. Stworzyliśmy systemy życia, które niekiedy ograniczają nas, ale częściej dają wskazówki jak żyć. Mamy też wpływ na wiele rzeczy, na pewno na wszystkie dotyczące naszej osoby.
Na koniec pragnę zacytować najseksowniejszego mnicha jaki chodzi po tej Ziemi, dzięki któremu wyzdrowiała mi dusza, czyli Paddiego K: "Jak chcesz zrozumieć Boga jak nie rozumiesz tego kwiatu?" Jak możemy rozumieć istnienie, skoro nie rozumiemy najzwyklejszego, polnego kwiatka?
Szczęście to styl życia i stan umysłu, że to tak modnie ujmę. I sami decydujemy się na nie podejmując wybór jak chcemy postrzegać świat. Bycie szczęśliwym jest dużo łatwiejsze od malkontentnego nastawienia i zapobiega powstawaniom niepotrzebnych konfliktów. Wszystko tkwi w perspektywie i zarysowywaniu kontur.
Możemy dokonywać wybory, które przyczynią się do jakości naszego życia.Wybierzmy słusznie i bądźmy szczęśliwi!
Carpe diem!
Peace and love!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz